![]() |
Czerwiec polski (źródło Wikimedia Commons, ilustracja z książki Breyn, Johann Philip (1731) Historia naturalis Cocci Radicum Tincttorii quod Polonicum vulgo ...). |
Czerwień koszenilowa występuje w dużej liczbie produktów spożywczych: jogurtach, dżemach, galaretkach, napojach i in. których barwa przypomina kolor karminowy. Czerwień koszenilowa to syntetyczny, organiczny związek chemiczny z grupy związków azowych, używany jako czerwony barwnik spożywczy. Dopuszczalne dzienne spożycie czerwieni koszenilowej wynosi 4 mg/kg ciała, natomiast dzienne dopuszczalne spożycie koszenili (tej z owadów) wynosi 5 mg/kg masy ciała (a więc niewielka różnica).
Koszenila powszechniej była używana w przeszłości (wtedy nie znali ludzie metod chemicznych i syntezy związków organicznych). Obecnie koszenila pozyskiwana z owadów jest wciąż szeroko stosowana w przemyśle kosmetycznym do barwienia m.in.: cieni do powiek, szamponów i tuszów do rzęs, a także w przemyśle spożywczym do barwienia napojów alkoholowych, sosów, "owocowego" nadzienia do ciast, jogurtów itd. Z tego jasno wynika, że kobiety z owadami mają częstszy kontakt na co dzień. Nie tylko zjadają, ale i się malują owadzią koszenilą. Warto pamiętać, że zanieczyszczenia zawarte w ekstrakcie koszenili mogą powodować reakcje alergiczne.
Wróćmy do koszenili, którą uzyskuje się poprzez uśmiercanie owadów w wodzie, a następnie wysuszając je. Innym sposobem jest wysuszenie czerwców (spokrewnione z mszycami) działaniu słońca, pary wodnej albo cieplarki. W ten sposób można uzyskać różne odcienie barwnika. Ze 150 tysięcy owadów można uzyskać kilogram koszenili.
Dawniej koszenila używana była przede wszystkim do barwienia tkanin. W Polsce i Europie pozyskiwana ją z naszego, rodzimego gatunku – czerwca polskiego (na ilustracji wyżej). Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Wraz z modą na barwniki naturalne, nie tylko przy okazji wielkanocnego malowania pisanek, wrasta zapotrzebowanie na barwniki naturalne. Może więc niedługo skorzystają na tym rodzime czerwce polskie i będą nie tylko chronione dla zachowania populacji (ochrona bioróżnorodności), ale i w celu zwiększenia produkcji. Nowoczesna biologia nie jedno ma imię, a warmińsko-mazurska gospodarka oparta na wiedzy (i napędzana gustami konsumentów) może coraz bardziej kojarzyć się nam z polami lawendowymi czy regionalnymi, lokalnymi kosmetykami, przygotowywanymi na bazie naszych lokalnych ziół i… owadów.
Stanisław Czachorowski
Komentarze
Prześlij komentarz