![]() |
Pełnia lata minęła, nastały chłodniejsze dni i nikomu z nas nie przychodzą do głowy pomysły kąpieli w jeziorze. Jednak latem jest to wspaniała metoda na ochłodę. Czy wchodząc do wody zastanawiamy się, jakie niebezpieczeństwa na nas czyhają? Czy wody są wystarczająco czyste, by bezpiecznie z nich korzystać?
Z problemem
czystości wód borykają się kraje na całym świecie. W Polsce najbardziej
zanieczyszczone są wody powierzchniowe. W miesiącach letnich, w aglomeracjach
miejskich, ludność chętnie korzysta z kąpieli nad jeziorami. Wody rekreacyjne
powinny być wolne od wszelkich kontaminacji, czyli zanieczyszczeń,
zagrażających zdrowiu człowieka. Wody kąpielisk są poddawane stałym kontrolom
mikrobiologicznym przez Państwowe Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne. Próby
wodne są pobierane przed sezonem kąpieliskowym, aby sprawdzić czy można
dopuścić dane kąpielisko do użytkowania. Badana jest wówczas na przykład obecność
bakterii kałowych typu coli. Natomiast nie są prowadzone badania mykologiczne,
mające na celu stwierdzenie obecność i liczebność grzybów potencjalnie
chorobotwórczych. Takich w kąpieliskach otwartych nie brakuje.
Skąd w wodach
biorą się grzyby? Przyczyn jest wiele i są one oczywiste. Pochodzą na przykład z
zanieczyszczeń komunalnych, od bezobjawowych nosicieli lub osób chorych na
grzybice.
W takim razie
co wpływa na obecność grzybów w miesiącach letnich, czyli sezonie wakacyjnym?
Są dwie przyczyny: podwyższona temperatura otoczenia i dostępność materii
organicznej.
Grzyby
potencjalnie chorobotwórcze, czyli te, które mogą wywołać chorobę u osób z
obniżoną odpornością, preferują wyższą temperaturę. W hodowlach laboratoryjnych
stosujemy wówczas inkubatory (czyli cieplarki) ustawione na 37°C. Jak wiemy
jest to temperatura ciała ludzkiego, które jest na pograniczu zdrowia i
choroby. Jeśli grzyby pochodzące z wód, czyli „wyłowione” z nich, mogą wzrosnąć
w takiej temperaturze, to znak, że mogłyby to zrobić również w organizmie
człowieka chorego. Ale czy osoba chora powinna iść nad jezioro i korzystać z
kąpieliska? Otóż nie zawsze choroba manifestuje się podwyższoną temperaturą.
Wystarczy zwykłe osłabienie organizmu, alergia, czasowa niedyspozycja i już
organizm może być narażony na zakażenie.
Drugi powód to
wzrastająca dostępność materii organicznej. W zbiornikach naturalnych są to m.in.
opadające liście od wiosny do jesieni czy rozwijająca się roślinność szuwarowa.
Moment osiadania i przylegania drożdży na blaszkach liściowych przypada
zazwyczaj na okres letni, kiedy powierzchnia blaszek jest dobrze rozwinięta. W
bezpośrednim sąsiedztwie kąpielisk właśnie strefa litoralna, pozbawiona oznak
chorobowych, czyli bez plam nekrotroficznych, zatrzymuje na powierzchni fyllosfery
mikrogrzyby potencjalnie chorobotwórcze dla człowieka, na przykład drożdże, stając
się ich rezerwuarem. Dlatego ważne jest, aby w naturalnym środowisku
pozostawiać ten pierwotny filtr dla zbiornika wodnego, gdyż stanowi on istotną
barierę dla mikrogrzybów pochodzących przykładowo ze środowiska glebowego. Czy
ten filtr jest stały czy czasowy? Otóż w momencie falowania wód i obmywania
przez nie powierzchni blaszek liściowych, może dochodzić do zmywania komórek
grzybów do wód powierzchniowych, a to stanowi realne zagrożenie
sanitarno-epidemiologiczne. Potwierdza ten fakt spójny skład gatunkowy
mikrogrzybów fyllosfery i wód powierzchniowych kąpielisk przebadanych we
wcześniejszych badaniach własnych. Zatem w miejscach przeznaczonych na
kąpieliska, należałoby oczyszczać brzegi z roślinności, aby nie kumulowały się
tam zanieczyszczenia pochodzenia antropogenicznego.
Na tej
podstawie wszystkich przedstawionych argumentów można stwierdzić, że wody
rekreacyjne są ważnym elementem łańcucha epidemiologicznego grzybic w biosferze,
a także mogą być realnym zagrożeniem sanitarno-epidemiologicznym dla osób
korzystających z kąpielisk.
Dbajmy zatem o środowisko naturalne, aby ochronić je przed nieodwracalną degradacją.
Anna Biedunkiewicz
Komentarze
Prześlij komentarz